Re: Anty pro-ana

2009 styczeń 20
by Orlińsky

Z powodu całkiem dużego zainteresowania tematyką, przez pewien czas przyglądałem się “polskiemu” Internetowi i temu, czy ktoś prowadzi dialog o owym schorzeniu. Znalazłem dwa miejsca – jednym z konkretniejszych, o tej tematyce jest blog “Anty pro ana“, ale również wiele ciekawego można dowiedzieć się z wpisu na blogu “Moderatio“.
Może to, co teraz napiszę, będzie będzie mało odkrywcze, ale musimy zdać sobie sprawę, że im więcej mówimy o tym, tym więcej ludzi będzie wiedziało o problemie. To wiąże się z jednej strony z większym prawdopodobieństwem, że uda się wyciągnąć pomocną dłoń do ludzi, którzy tej pomocy potrzebują. Z drugiej jednak – musimy bardzo uważnie i roztropnie umieszczać informacje, gdyż nieumiejętne serwowanie faktów może wywołać efekt odwrotny do zamierzanego i zamiast odwieść kogoś od Any, zachęcimy go. No ale jeśli wybralibyśmy milczenie, “nie byłoby problemu” i wiele osób żyłoby w błogiej nieświadomości.
A teraz apel do Was. Jeśli napisałeś/-aś jakiś ciekawy tekst, albo prowadzisz podobny, do wymienionego wyżej, blog, daj znać. Nie bądźmy obojętni. Połączmy siły, aby każdy mógł zobaczyć, że jednak można dokonać zmiany…
… i nie, nie udzieliło mi się mówienie od nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Barack Obama. :P

Jedna odpowiedź leave one →
  1. 2009 styczeń 27

    Dziękuję za wspomnienie mojego bloga. Przyznaję, że to co napisałeś o uważnym i roztropnym umieszczaniu informacji jest moim największym problemem. Często tworzenie nowych notek przypomina lawirowanie żaglówką między skałami. Staram się nie nadawać moim tekstom nienawistnego wydźwięku, pisać obiektywnie i bez emocji, co jest często bardzo trudne. Bardzo chciałabym znaleźć kogoś, kto interesuje się problemem pro ana na dłuższą metę, nie tylko przy okazji szukania materiałów do kolejnego artykułu. Istnieje jeszcze jeden blog anty ana – http://antyproana.pinger.pl/, oparty głównie na komunikacji obrazkowej. Kilka notek z tego bloga “ma moc”, jednak jego ogólny wydźwięk powoduje we mnie mieszane uczucia. Trochę zbyt płytkie potraktowanie problemu jak na mój gust, jednak odzew czytelników dużo większy niż w przypadku mojego bloga. Być może to moja formuła jest chybiona, może po prostu inny target ;)
    Pozdrawiam :-)

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS